- Harry?
- Tak? – usiadłem na skraju łóżka.
- Mógłbyś przynieść mi wody?
- Jasne. – wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do kuchni.
Wyciągnąłem z szafki szklankę i nalałem do niej zimnej wody.
Gdy wróciłem do pokoju siedziała na skraju łóżka w samej
bieliźnie i trzymała się za głowę. Usiadłem obok niej.
- Wszystko dobrze? – zapytałem podając jej szklankę
- Głowa mnie boli. – odpowiedziała biorąc ode mnie szklankę
i napiła się. Znowu złapała się za głowę.
- Przynieść ci tabletkę? – zapytałem masując ją po plecach
- Poproszę. – uśmiechnęła się do mnie – Apteczka jest w
tamtej szafce. – pokazała na szafkę obok drzwi. Podszedłem do niej i
otworzyłem. Wyciągnąłem z szafki apteczkę, a pod nią leżała paczka prezerwatyw.
Spojrzałem na nią zdziwionym wzrokiem.
- No co się tak patrzysz? – zaśmiała się
- Paczka prezerwatyw? Serio? – zawtórowałem jej śmiechem. Z apteczki
wyciągnąłem tabletki i rzuciłem dziewczynie po czym zamknąłem szafkę i wróciłem
do niej.
- Oj tam, oj tam. – zaśmiała się popijając tabletkę
- Połóż się i odpocznij.
*** Oczami Nicole***
Harry poprawił mi pościel i pomógł się położyć.
- Wiesz, że jesteś słodki? – zapytałam
- Odbija ci. Śpij.
- Nie. To prawda. Jesteś też nieziemsko przystojny. Jezu…
masz rację. Odwala mi.
- Schlałaś się. – zaśmiał się – Śpij. Zobaczymy się jutro. Dobranoc.
- Harry?
- Tak?
- Może zostaniesz? – wstałam z łóżka – Coś mi się wydaje, że
będę potrzebowała twojej pomocy.- powiedziałam i pobiegłam do łazienki
trzymając się za brzuch i usta byle by tylko nie zwymiotować w pokoju.
***Oczami Harrego***
- Nicole, przynieść ci jeszcze wody? – zapytałem klęczącą
przed klopem
- Po- poproszę. – powiedziała po raz kolejny wymiotując
Wróciłem do kuchni i nalałem jej kolejną szklankę wody. Gdy wróciłem
siedziała na zimnych kafelkach i trzymała się za głowę.
- Proszę. – podałem jej szklankę
- Poczekaj w pokoju. To jest obrzydliwe. – spojrzała na mnie
załzawionymi oczami.
- Nie. Jesteś moją przyjaciółką. – usiadłem obok niej i
przytuliłem ją. Napiła się i znowu zaczęła wymiotować, jedyne co mogłem zrobić
to masować ją po plecach.
Po dwudziestu minutach jej przeszło.
- Lepiej ci? – zapytałem
- Tak. – odpowiedziała wycierając oczy, podeszła do umywalki
i wzięła się za mycie zębów. Po chwili już wychodziliśmy z łazienki.
- Mam zostać? – zapytałem siadając na łóżku obok niej.
- A mógłbyś?
- Dla ciebie? Zawsze. – przytuliłem ją.
- Dziękuję. – odwzajemniła mój uścisk – Może pójdę się umyć.
– wstała z łóżka i podeszła do wielkiej szafy, a z niej wyciągnęła jakąś starą
bluzkę i krótki spodenki. Weszła do łazienki. Postanowiłem rozejrzeć się po jej
pokoju. Znalazłem jakiś stary album w jej biurku. Otworzyłem go.
- Boże… - westchnąłem. To były nasze stare zdjęcia z
dzieciństwa.
- Coś nie tak? – wróciła z łazienki w długiej, spranej
męskiej bluzce, która odkrywała jej jedno ramiączko i krótkich szortach.
- Znalazłem nasz stary album. Fajnie tak powspominać. O pamiętasz
to? Twoja mama zrobiła nam jak pierwszy raz poszliśmy wszyscy na lody.
- Pamiętam. – zaśmiała się – Ufajdoliłeś się czekoladowymi.
- A ty waniliowymi. – zaczęliśmy się głośno śmiać
Przez dwie godziny siedzieliśmy wspominając tamte czasy. Teraz
leżymy w jednym łóżku i opowiadamy sobie co działo się przez te pięć lat kiedy
się nie widzieliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz