sobota, 28 grudnia 2013

Story of my live. Początek wszystkiego


Mam na imię Nicole i pochodzę z Polski, jednak nie jestem Polką w 100 %, bo moi rodzice to Londyjczyk i Szczecinianka. Nie jestem typem imprezowicza, ale lubię się czasem zabawić. Jakiś czas temu przyjaciółki namówiły mnie do wzięcia udziału w X Factor tak samo jak to zrobili nasi idole, Louis, Liam, Harry, Niall i Zayn.
No cóż najpierw mi się udało ale pojem to już nie za bardzo… po jakiejś godzinie poproszono wszystkich tych, których przegrali. Gdy tak staliśmy w pustej sali przyszedł do nas Simon Colwell.
- Posłuchajcie. Zebrałem was tu wszystkich, bo chcę kilkoro z was złączyć w zespół… tak, podobnie jak One Direction… - wszyscy patrzyliśmy na niego z nadzieją, że wybierze nas – Leon Tomson, Cleo Meridion, Nathan Stone… - wychodzili przed szereg – Victoria Simons, Margharet Simons i Nicole Enigma.
No… mniej więcej tak to było… teraz wszyscy jesteśmy pod namiotami, żeby się lepiej poznać… ciekawe co z tego wyniknie…
- Nie martwię się tym… - powiedziałam do słuchawki
„Nico, wiem, że się tym martwisz”
- Dani, nie martwi mnie to nic a nic… muszę kończyć… idziemy pływać…
„ Oki to pa… kc”
- Ja cb też. Pa. – rozłączyłam się z przyjaciółką i odłożyłam telefon w momencie gdy Leon wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do zimnego jeziora – Oszalałeś?! – wrzasnęłam – Nienawidzę cię! – zaśmiałam się
- To znaczy, że ze mną zrywasz? – zapytał smutny… nie mówiłam? On jest nieziemsko przystojny i podoba mi się z wzajemnością… jesteśmy razem od tygodnia, bo mniej więcej tyle istnieje First Move.
- Zobaczę… a teraz postaw mnie… - wrzucił mnie do wody – ale na plażę! – powiedziałam wynurzając się z wody i zaczęłam go ochlapywać.
- Ej! Teraz oberwiesz! – zaczęliśmy pływać w te i z powrotem, później dołączyła do nas reszta.
***Jakiś czas później***
- A tę edycję programu X Factor wygrywa… - dech zamarł mi w piersi, no… nie tylko mnie… ja, Leo, Cleo, Nat, Mar i Vi staliśmy obok Simona i czekaliśmy – zespół First Move! – stanęłam jak wryta i patrzyłam w jeden punkt. Wszyscy skakali wokoło mnie. Po chwili Leon podniósł mnie i mocno przytulił. Wszyscy przytuliliśmy Simona.
*** Miesiąc później***
- Idziemy? – zapytała Pezz
- A jesteście gotowe? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Tak.
- No to idziemy.
Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się w stronę parku, gdzie chłopaki chcieli abyśmy przyszły… (chłopaki tzn. Leon, Nathan, Liam, Louis, Harry, Niall i Zayn [poznaliśmy się dzięki Hazzie… nie mogłam w to uwierzyć, że jeszcze mnie pamięta. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi przez okres kiedy moim rodzicom jeszcze nie śpieszno było do Polski] )
Wiem po co miałyśmy tam iść… to znaczy są dwie opcje… albo Leon przy wszystkich chce mnie przeprosić za to, że mnie zdradził… albo chcą mi zrobić niespodziankę imieninową…
Doszłyśmy do części parku, która była ładnie ozdobiona.
- Niespodzianka! – wyskoczyli z kryjówek.
-Wow… - zaśmiałam się…
- No ej… miałaś jej nic nie mówić! – powiedział Zayn do Perrie
-Spokojnie… domyśliłam się. – posłałam w jego stronę uśmiech
- To w takim razie wszystkiego najlepszego, stara.- zaśmiał się Loczek
- Ej no! To nie urodziny, żebyś mnie tak nazywał! Foch! – odwróciłam się do niego plecami.
- Oj nie fochaj się na mnie. – podszedł do mnie od tyłu i złapał mnie w pasie po czym zaczął mnie gilgać. Wszyscy się śmialiśmy.  – To co już nie masz na mnie focha?
- Zastanowię się. – powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Zauważyłam minę Leona, nie był szczęśliwy. Zapytacie co to było? Ten pocałunek? No cóż ja i Harry byliśmy w dzieciństwie blisko i tak nam zostało. Mówiąc w dzieciństwie miałam na myśli to gdy on miał 14 lat a ja 15.
Wracaliśmy do domu po imprezie szkolnej. Hazz miał u mnie nocować bo nasi rodzice pojechali sobie na ich imprezę. Nie wiem co się z nami stało ale jakimś cudem wylądowaliśmy w łóżku. Następnego dnia rodzice na nasze szczęście się o tym nie dowiedzieli. To był nasz taki mały sekret, do którego woli nie wracać, bo dziwnie się wtedy czuje w moim towarzystwie. Zresztą ja mam tak samo. No weźcie, czy nie byłoby wam dziwnie wspominać taką historię z osobą, z którą to się stało?
- Uuuuuuuuuu… A to co było? – zaśmiał się Liam
- Co jesteśmy przyjaciółmi.
- Tak jasne. – zaśmiał się Niall
- Te, nie bądź taki do przodu bo ci z tyłu zabraknie. – wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Praktycznie całą imprezę spędziłam w obecności Loczka, co  chyba nie podobało się Leonowi
-Leon to idiota. – zabrzmiał za mną znajomy głos. Ta chrypka sygnalizowała Loczka
- Ale to mój przyjaciel. – łzy napłynęły mi do oczu.
- Nie płacz przez niego. – odwrócił mnie w swoją stronę i mocno przytulił. Odwzajemniłam jego uścisk. Chociaż jestem od niego starsza to jestem niższa o kilka milimetrów. – No już. – pogładził mnei po włosach – Wiesz, że cię kocham? – zaśmiał się
- Tak wiem. Ja cb też. – nie myślcie o tym za dużo… to nie taki prawdziwe kocham cię, ja ciebie też, buzi buzi, cmok cmok… to było przyjacielskie kocham cię.
- No to nie płacz. – palcem uniósł mój podbródek tak, żebym na niego spojrzała, jednak ja źle ustawiłam moje paczałki i spojrzeliśmy sobie w oczy… Szczerze? Dziwnie się poczułam, tak samo jak pięć lat temu przed tym co się stało… te jego piękne, kocio zielone, tęczówki mnie zahipnotyzowały – Wiesz, że coraz bardziej twoje oczy są podobne do moich? – zaśmiał się. Miał rację, też mam zielone oczy, ale nie takie jak on. Uśmiechnęłam się – O! i dołeczki wciąż masz. – taaaa byłam może takim małym odzwierciedleniem Harrego. Zielone oczy, dołeczki, kręcone włosy koloru brąz ( co prawda jaśniejsze od Harrego) i tak mniej więcej tak samo umięśnione ciało.
- No a co miało się z nimi stać? – w jednym nie byliśmy podobni, w tym, że ja nie jestem tak zboczona jak on i w tym, że nie mam chrypki, ale to chyba dobrze…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz