Mam na imię Nicole i pochodzę z Polski, jednak nie jestem
Polką w 100 %, bo moi rodzice to Londyjczyk i Szczecinianka. Nie jestem typem
imprezowicza, ale lubię się czasem zabawić. Jakiś czas temu przyjaciółki
namówiły mnie do wzięcia udziału w X Factor tak samo jak to zrobili nasi idole,
Louis, Liam, Harry, Niall i Zayn.
No cóż najpierw mi się udało ale pojem to już nie za bardzo…
po jakiejś godzinie poproszono wszystkich tych, których przegrali. Gdy tak
staliśmy w pustej sali przyszedł do nas Simon Colwell.
- Posłuchajcie. Zebrałem was tu wszystkich, bo chcę kilkoro
z was złączyć w zespół… tak, podobnie jak One Direction… - wszyscy patrzyliśmy
na niego z nadzieją, że wybierze nas – Leon Tomson, Cleo Meridion, Nathan
Stone… - wychodzili przed szereg – Victoria Simons, Margharet Simons i Nicole
Enigma.
No… mniej więcej tak to było… teraz wszyscy jesteśmy pod
namiotami, żeby się lepiej poznać… ciekawe co z tego wyniknie…
- Nie martwię się tym… - powiedziałam do słuchawki
„Nico, wiem, że się
tym martwisz”
- Dani, nie martwi mnie to nic a nic… muszę kończyć… idziemy
pływać…
„ Oki to pa… kc”
- Ja cb też. Pa. – rozłączyłam się z przyjaciółką i
odłożyłam telefon w momencie gdy Leon wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do
zimnego jeziora – Oszalałeś?! – wrzasnęłam – Nienawidzę cię! – zaśmiałam się
- To znaczy, że ze mną zrywasz? – zapytał smutny… nie
mówiłam? On jest nieziemsko przystojny i podoba mi się z wzajemnością… jesteśmy
razem od tygodnia, bo mniej więcej tyle istnieje First Move.
- Zobaczę… a teraz postaw mnie… - wrzucił mnie do wody – ale
na plażę! – powiedziałam wynurzając się z wody i zaczęłam go ochlapywać.
- Ej! Teraz oberwiesz! – zaczęliśmy pływać w te i z powrotem,
później dołączyła do nas reszta.
***Jakiś czas
później***
- A tę edycję programu X Factor wygrywa… - dech zamarł mi w
piersi, no… nie tylko mnie… ja, Leo, Cleo, Nat, Mar i Vi staliśmy obok Simona i
czekaliśmy – zespół First Move! – stanęłam jak wryta i patrzyłam w jeden punkt.
Wszyscy skakali wokoło mnie. Po chwili Leon podniósł mnie i mocno przytulił. Wszyscy
przytuliliśmy Simona.
*** Miesiąc
później***
- Idziemy? – zapytała Pezz
- A jesteście gotowe? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Tak.
- No to idziemy.
Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się w stronę parku, gdzie
chłopaki chcieli abyśmy przyszły… (chłopaki tzn. Leon, Nathan, Liam, Louis, Harry, Niall i Zayn [poznaliśmy
się dzięki Hazzie… nie mogłam w to uwierzyć, że jeszcze mnie pamięta. Byliśmy najlepszymi
przyjaciółmi przez okres kiedy moim rodzicom jeszcze nie śpieszno było do
Polski] )
Wiem po co miałyśmy tam iść… to znaczy są dwie opcje… albo Leon
przy wszystkich chce mnie przeprosić za to, że mnie zdradził… albo chcą mi
zrobić niespodziankę imieninową…
Doszłyśmy do części parku, która była ładnie ozdobiona.
- Niespodzianka! – wyskoczyli z kryjówek.
-Wow… - zaśmiałam się…
- No ej… miałaś jej nic nie mówić! – powiedział Zayn do
Perrie
-Spokojnie… domyśliłam się. – posłałam w jego stronę uśmiech
- To w takim razie wszystkiego najlepszego, stara.- zaśmiał
się Loczek
- Ej no! To nie urodziny, żebyś mnie tak nazywał! Foch! –
odwróciłam się do niego plecami.
- Oj nie fochaj się na mnie. – podszedł do mnie od tyłu i złapał
mnie w pasie po czym zaczął mnie gilgać. Wszyscy się śmialiśmy. – To co już nie masz na mnie focha?
- Zastanowię się. – powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Zauważyłam
minę Leona, nie był szczęśliwy. Zapytacie co to było? Ten pocałunek? No cóż ja
i Harry byliśmy w dzieciństwie blisko i tak nam zostało. Mówiąc w dzieciństwie miałam
na myśli to gdy on miał 14 lat a ja 15.
Wracaliśmy do domu po imprezie szkolnej. Hazz miał u mnie
nocować bo nasi rodzice pojechali sobie na ich imprezę. Nie wiem co się z nami
stało ale jakimś cudem wylądowaliśmy w łóżku. Następnego dnia rodzice na nasze
szczęście się o tym nie dowiedzieli. To był nasz taki mały sekret, do którego
woli nie wracać, bo dziwnie się wtedy czuje w moim towarzystwie. Zresztą ja mam
tak samo. No weźcie, czy nie byłoby wam dziwnie wspominać taką historię z
osobą, z którą to się stało?
- Uuuuuuuuuu… A to co było? – zaśmiał się Liam
- Co jesteśmy przyjaciółmi.
- Tak jasne. – zaśmiał się Niall
- Te, nie bądź taki do przodu bo ci z tyłu zabraknie. –
wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Praktycznie całą imprezę spędziłam w obecności
Loczka, co chyba nie podobało się
Leonowi
-Leon to idiota. – zabrzmiał za mną znajomy głos. Ta chrypka
sygnalizowała Loczka
- Ale to mój przyjaciel. – łzy napłynęły mi do oczu.
- Nie płacz przez niego. – odwrócił mnie w swoją stronę i
mocno przytulił. Odwzajemniłam jego uścisk. Chociaż jestem od niego starsza to
jestem niższa o kilka milimetrów. – No już. – pogładził mnei po włosach –
Wiesz, że cię kocham? – zaśmiał się
- Tak wiem. Ja cb też. – nie myślcie o tym za dużo… to nie
taki prawdziwe kocham cię, ja ciebie też, buzi buzi, cmok cmok… to było
przyjacielskie kocham cię.
- No to nie płacz. – palcem uniósł mój podbródek tak, żebym
na niego spojrzała, jednak ja źle ustawiłam moje paczałki i spojrzeliśmy sobie
w oczy… Szczerze? Dziwnie się poczułam, tak samo jak pięć lat temu przed tym co
się stało… te jego piękne, kocio zielone, tęczówki mnie zahipnotyzowały –
Wiesz, że coraz bardziej twoje oczy są podobne do moich? – zaśmiał się. Miał rację,
też mam zielone oczy, ale nie takie jak on. Uśmiechnęłam się – O! i dołeczki
wciąż masz. – taaaa byłam może takim małym odzwierciedleniem Harrego. Zielone oczy,
dołeczki, kręcone włosy koloru brąz ( co prawda jaśniejsze od Harrego) i tak
mniej więcej tak samo umięśnione ciało.
- No a co miało się z nimi stać? – w jednym nie byliśmy
podobni, w tym, że ja nie jestem tak zboczona jak on i w tym, że nie mam
chrypki, ale to chyba dobrze…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz