środa, 1 stycznia 2014

Story of my live. Zakupy.


- A co by pan chciał na śniadanie, panie Styles? – zaśmiała się
- A na co ma pani apetyt, pani Enigma? – zaczęliśmy się śmiać
- Naleśniki? – zapytała
- Czytasz mi w myślach.
Zeszliśmy na dół i wzięliśmy się za robienie ciasta na naleśniki.
- Harry. Jest problem…
- Co się stało? – zapytałem podchodząc do niej i położyłem ręce na jej biodrach.
- Nie mamy kilku składników…
- No to trzeba się ubierać i lecieć do sklepu. – poszliśmy na górę i się ubraliśmy. Nico wzięła torebkę i zeszliśmy na dół. Założyliśmy kurtki i wyszliśmy z domu. Jako, że z jej domu jest blisko do sklepu postanowiliśmy się przejść. Szliśmy i się śmieliśmy.
***Godzinę później***
***Oczami Nicole***
- Chyba wszystko mamy. – powiedziałam do chłopaka prowadzącego wózek.
- To wracamy?
- Tak.
Poszliśmy zapłacić i ruszyliśmy w stronę wyjścia gdy zobaczyłam jakąś fajną bluzkę.
- Hazzuś, poczekasz chwilkę?
- Chcesz zobaczyć ile kosztuje tamta bluzka? – zaśmiał się
- Nom.
- Jest naprawdę droga.
- Skąd wiesz?
- Bo chciałem ci ją na imieniny kupić.
- To wracamy do domu. – złapałam chłopaka za rękę i szliśmy w stronę mojego domu.
***Oczami Leona***
- To będzie dobry pomysły jak ją przeproszę. – układałem sobie w głowie to jak mam jej to powiedzieć, gdy usłyszałem jej głos. Podniosłem wzrok na miejsce, z którego dochodził. Zobaczyłem ja w towarzystwie Styles’a. Mieli splecione dłonie i śmiali się z czegoś. Serce zamarło mi w piersi gdy ona go pocałowała… nie tak jak wtedy na imprezie po tym jak udała Focha, tylko jak wtedy gdy on ją pocałował. Schowałem się za murkiem i czekałem aż wejdą. Byli coraz bliżej.
- O 20.
- A może o 19? – zapytała, o co im chodzi?
- Pokłócimy się o to w domu. – zaśmiał się
- Mnie tam pasuje. – zaśmiała się i wyciągnęła klucze z torebki.
- Kocham cię. – szepnął jej na ucho.
***Oczami Harrego***
- Kocham cię. – szepnąłem jej do ucha.
- Ja ciebie też. – pocałowała mnie i otworzyła drzwi. Zaraz po tym jak weszliśmy do środka usłyszeliśmy pukanie. Poszedłem otworzyć.
- Nicole ja… Co ty tu robisz? – zapytał Leon
- A co cię to obchodzi?
- Nieważne… jest Nicole? Muszę z nią porozmawiać.
- Ona nie chce z tobą rozmawiać.
- Nie będziesz za nią odpowiadał! – wrzasnął na mnie.
- Harry? Co się dzieje? – zapytała wyglądając przez drzwi – Wynoś się. – powiedziała do Leona
- Chcę tylko porozmawiać.
- A ja nie! Wynoś się!
Zamknęliśmy drzwi i wróciliśmy do kuchni dokończyć śniadanie.
***Dwie godziny później***
- Czyli jesteście razem? – zapytał Niall widząc, że Nicole siedzi wtulona we mnie.
- No tak. – uśmiechnąłem się i w tym momencie Louis się zakrztusił – Stary… wszystko dobrze?
- Tak… Przecież to Leon mówił, że chce z nią znowu być…
- Nie obchodzi mnie to. – powiedziała siadając obok chłopaka i poklepała go po plecach
- Już dobrze. – powiedział spoglądając na nią.
- Ok.- wróciła do mnie i znowu się we mnie wtuliła.
- To kiedy przyjdzie reszta?
- El nie będzie, Pezz i Dan za kilka minut, a Sophia nie miała czasu. A co do reszty to nie wiem. – powiedział Niall
- Powinni być za 20 minut.
- Czyli czekamy.

wtorek, 31 grudnia 2013

Story of my live. Wyznanie.


-… Ale jak to? Tak po prostu powiedział ci, że kocha tamtą i sobie poszedł?
- Jeszcze na pożegnanie ostatni raz mnie pocałował namiętnie, a potem sobie poszedł.
- To jego koszulkę masz na sobie?
- Nie… mojego pierwszego chłopaka, z którym to robiłam zaraz po tobie. Czyli jakieś dwa lata temu.
- Aha. A co tam u twojego brata? Bo o ile mnie pamięć nie myli powinien mieć teraz 8 lat?
- Tak. Chodzi do szkoły w Polsce. Średnio mu idzie.
- Tak samo jak szło tobie? Same pały? – zaśmiałem się
- Chciałbyś. Dostawałam trójki, czwórki i piątki.
- Ta i czasem szóstki. Kujon. – odchrząknąłem
- Że co proszę? – rzuciła się na mnie i zaczęła mnie gilgać.
- Prze- prze –przestań! Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha!! – zacząłem się miotać po całym łóżku od napadu śmiechu.
- To za tego kujona! – siedziała na mnie okrakiem i cały czas mnie gilgała
- Prze- prze- prze- przepraszam! Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha! – wykrztusiłem podczas napadu śmiechu.
- No dobra.
***Oczami Nicole***
- No dobra. – powiedziałam i dałam mu spokój, ale dalej na nim siedziałam. Oddychał ciężko.
- Teraz się na tobie zemszczę. – złapał mnie za biodra.
- Oj…  - teraz to on znalazł się nade mną i zaczął mnie gilgać. – Prze- przestań!
- O nie kochana! Teraz masz za swoje!
- A- a- a co ja ci ta- ta- takiego zrobiłam?! Ha ha ha ha ha ha ha!
***Oczami Harrego***
- Tak mnie pociągasz. – ja to naprawdę powiedziałem?!
- Co?
- Nie nic. – zszedłem z niej i usiadłem obok – Nie miałem tego mówić na głos.
Siedzieliśmy w ciszy jakiś czas.
- Przepraszam. – powiedziałem
- Za co? – zapytała siadając bliżej mnie
- Za to co powiedziałem.
- Nie ma ci tego za złe, ale trochę dziwnie się teraz czuję.
- Rozumiem.- powiedziałem masując sobie kark – Ja się teraz baaaaaaardzo dziwnie czuję. – spuściłem wzrok.
- Ej. – podniosła moją głowę – Uśmiechnij się. – usiadła mi na kolanach – No już.
- A po co? – zapytałem kładąc ręce na jej biodrach
- Bo nie lubię gdy jesteś smutny. – powiedziała i pocałowała mnie. Położyłem dłonie na jej plecach i odwzajemniłem pocałunek. Przejechałem językiem po jej dolnej wardze proszą o dostęp do jej gardła, ale mi go nie dała.
- Nie zapędzaj się tak. – zaśmiała się i jeszcze raz mnie pocałowała, a potem próbowała zejść z moich kolan. Jednak ja mocną ją trzymałem – Harry?
- Tak?
- Co mam zrobić, żebyś mnie puścił.
Pocałowałem ją i znowu poprosiłem o dostęp. Tym razem zaśmiała się ale dała mi go. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, żeby odetchnąć. Łapczywie łapaliśmy powietrze i śmialiśmy się do tego.
- Trochę jak pięć lat temu, co nie?
- Nie do końca.
Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem
- Bo tym razem do niczego nie dojdzie. – wykorzystała okazję i ześlizgnęła się z moich kolan i położyła na łóżku – No kładź się. – poklepała miejsce obok siebie. Wstałem z łóżka i ściągnąłem buty, skarpety i spodnie, po czym położyłem się obok dziewczyny. Zasnęła w moich objęciach. Jej włosy pachniały jabłkami, dokładnie jak moje.
Następnego dnia obudziły mnie promienie słońca przedzierające się przez fioletowe zasłony… zaraz zaraz… fioletowe?! Otworzyłem oczy i zobaczyłem ją śpiącą w moich objęciach. Jak ona słodko wygląda podczas snu. Wziąłem telefon do ręki i zrobiłem jej zdjęcie. Ślicznie wyszła. Ustawiłem to zdjęcie na tapetę i jako obraz rozmówcy do jej numeru telefonu.
- Cześć. – szepnęła gdy bawiłem się telefonem
- Cześć. – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
- Co dzisiaj robimy? – zapytała
- Chyba najpierw śniadanie. – zaśmiałem się.

Story of my live. Wspomnienia.


- Harry?
- Tak? – usiadłem na skraju łóżka.
- Mógłbyś przynieść mi wody?
- Jasne. – wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do kuchni. Wyciągnąłem z szafki szklankę i nalałem do niej zimnej wody.
Gdy wróciłem do pokoju siedziała na skraju łóżka w samej bieliźnie i trzymała się za głowę. Usiadłem obok niej.
- Wszystko dobrze? – zapytałem podając jej szklankę
- Głowa mnie boli. – odpowiedziała biorąc ode mnie szklankę i napiła się. Znowu złapała się za głowę.
- Przynieść ci tabletkę? – zapytałem masując ją po plecach
- Poproszę. – uśmiechnęła się do mnie – Apteczka jest w tamtej szafce. – pokazała na szafkę obok drzwi. Podszedłem do niej i otworzyłem. Wyciągnąłem z szafki apteczkę, a pod nią leżała paczka prezerwatyw. Spojrzałem na nią zdziwionym wzrokiem.
- No co się tak patrzysz? – zaśmiała się
- Paczka prezerwatyw? Serio? – zawtórowałem jej śmiechem. Z apteczki wyciągnąłem tabletki i rzuciłem dziewczynie po czym zamknąłem szafkę i wróciłem do niej.
- Oj tam, oj tam. – zaśmiała się popijając tabletkę
- Połóż się i odpocznij.
*** Oczami Nicole***
Harry poprawił mi pościel i pomógł się położyć.
- Wiesz, że jesteś słodki? – zapytałam
- Odbija ci. Śpij.
- Nie. To prawda. Jesteś też nieziemsko przystojny. Jezu… masz rację. Odwala mi.
- Schlałaś się. – zaśmiał się – Śpij. Zobaczymy się jutro. Dobranoc.
- Harry?
- Tak?
- Może zostaniesz? – wstałam z łóżka – Coś mi się wydaje, że będę potrzebowała twojej pomocy.- powiedziałam i pobiegłam do łazienki trzymając się za brzuch i usta byle by tylko nie zwymiotować w pokoju.
***Oczami Harrego***
- Nicole, przynieść ci jeszcze wody? – zapytałem klęczącą przed klopem
- Po- poproszę. – powiedziała po raz kolejny wymiotując
Wróciłem do kuchni i nalałem jej kolejną szklankę wody. Gdy wróciłem siedziała na zimnych kafelkach i trzymała się za głowę.
- Proszę. – podałem jej szklankę
- Poczekaj w pokoju. To jest obrzydliwe. – spojrzała na mnie załzawionymi oczami.
- Nie. Jesteś moją przyjaciółką. – usiadłem obok niej i przytuliłem ją. Napiła się i znowu zaczęła wymiotować, jedyne co mogłem zrobić to masować ją po plecach.
Po dwudziestu minutach jej przeszło.
- Lepiej ci? – zapytałem
- Tak. – odpowiedziała wycierając oczy, podeszła do umywalki i wzięła się za mycie zębów. Po chwili już wychodziliśmy z łazienki.
- Mam zostać? – zapytałem siadając na łóżku obok niej.
- A mógłbyś?
- Dla ciebie? Zawsze. – przytuliłem ją.
- Dziękuję. – odwzajemniła mój uścisk – Może pójdę się umyć. – wstała z łóżka i podeszła do wielkiej szafy, a z niej wyciągnęła jakąś starą bluzkę i krótki spodenki. Weszła do łazienki. Postanowiłem rozejrzeć się po jej pokoju. Znalazłem jakiś stary album w jej biurku. Otworzyłem go.
- Boże… - westchnąłem. To były nasze stare zdjęcia z dzieciństwa.
- Coś nie tak? – wróciła z łazienki w długiej, spranej męskiej bluzce, która odkrywała jej jedno ramiączko i krótkich szortach.
- Znalazłem nasz stary album. Fajnie tak powspominać. O pamiętasz to? Twoja mama zrobiła nam jak pierwszy raz poszliśmy wszyscy na lody.
- Pamiętam. – zaśmiała się – Ufajdoliłeś się czekoladowymi.
- A ty waniliowymi. – zaczęliśmy się głośno śmiać
Przez dwie godziny siedzieliśmy wspominając tamte czasy. Teraz leżymy w jednym łóżku i opowiadamy sobie co działo się przez te pięć lat kiedy się nie widzieliśmy.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Story of my live. Dużo alkoholu


- Muszęęęęęęęęęęęęęęęęę? – przeciągnął ostatnią literkę
- Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak. – zaśmiałam się a reszta mi zawtórowała.
- No dobra.
- To co? – zapytałam.
- Ja. – powiedział Louis
- Ja. – dopowiedział Zayn
- Ja. – dodał Liam
- Ja. – zgłosił się Niall
- My też poprosimy. – powiedziała za wszystkie dziewczyny Mar
- Ok.
- Pomogę ci. – powiedział Louis
Poszliśmy do baru i zamawialiśmy wszystkie możliwe kolory.
- Śmiesznie to wygląda. – powiedziałam do Louisa, który trzymał więcej alkoholu niż ja
- Czyli jak?- zabawnie poruszył brwią
- Jakbyś był barmanem, a nie piosenkarzem. – zaśmiałam się.
- No dzięki. – udał focha
- Nie fochaj się na mnie.
- A co mi za to dasz?
- Cukierka?- zaczęliśmy się śmiać.
- Możesz później ze mną zatańczyć. – zaproponował
- Co na to El?
- To tylko taniec. – zaśmiał się
- No dobra.
Odstawiliśmy alkohol i dosiedliśmy się do reszty. Zaczęliśmy pić. To było chyba moje piąte piwo i czwarty drink.
- Zaraz wracam. – powiedziałam do Loczka starając się przekrzyczeć głośną muzykę
- Gdzie idziesz?
- Na parkiet. Obiecałam Louisowi taniec.
Poszłam na parkiet, ale, że już byłam mocno upita, świat zaczął mi wirować. Prawie bym się przewróciła, ale ktoś mnie złapał.
- Nic ci nie jest? – zapytał Louis
- Nie. To przez alkohol.
- Tańczymy?
- Po to tu przyszłam! – zaczęła lecieć bardzo szybka muzyka. Nie powiem, fajnie mi się z nim tańczyło, ale przez to, że byłam upita robiłam różne dziwne ruchy. Louis też miał już w sobie dużo alkoholu więc naprawdę to musiało dziiiiiiiiiiiiiiwnie wyglądać.
Nagle puścili wolny kawałek. Już chciałam odejść, bo przecież Lou ma dziewczynę, ale on mnie zatrzymał.
- To przecież tylko taniec. – starał się przekrzyczeć muzykę.
Zbliżyłam się do niego i rękoma oplotłam go za szyję, a on położył dłonie na moich biodrach. Kołysaliśmy się w rytm piosenki. Położyłam głowę na jego ramieniu. Piosenka się skończyła.
- Idę się napić. Przynieść ci coś? – zapytałam chłopaka
- Nie teraz. Muszę pogadać z El.
Poszłam w kierunku baru. Wypiłam chyba kolejne cztery drinki i dwa piwa.
- Nico, zatańczysz? – zapytał chłopak za mną. Od razu wiedziałam, że to Loczek
- Jasne. – poszliśmy na parkiet i tańczyliśmy chyba do dziesięciu piosenek, albo i więcej.
- Harry?
- Tak?
- Przesadziłam z alkoholem, możesz zawieźć mnie do domu?
- Jasne. Chodź po rzeczy.
Wróciliśmy na balkon. Wzięłam rzeczy i pożegnałam się ze wszystkimi. Harry podtrzymywał mnie w drodze do samochodu. Wsiedliśmy i zaczęliśmy jechać.
***Oczami Harrego***
Poprosiła mnie o własnych siłach. Nieźle. Myślałem, że będę musiał ją  stamtąd wciągać siłą.
- Jesteśmy. – powiedziałem parkując na podjeździe – Nico? – spojrzałem na nią. Zasnęła.
Wysiadłem z samochodu, okrążyłem go i wyciągnąłem śpiącą dziewczynę. Wyciągnąłem z jej torebki klucze do domu. Otworzyłem go po czym zaniosłem śpiącą dziewczynę do jej pokoju. Ściągnąłem jej obcasy i ułożyłem ją na łóżku. Pocałowałem ją w czoło.

sobota, 28 grudnia 2013

Story of my live. Impreza


-Nooooo… mogły ci zniknąć tak samo jak zniknął ci brzuszek. – zaczął mnie znowu gilgać… tak byłam gruba wtedy, ale wystarczyło mi pół roku biegania, rok chodzenia na siłownię i rok szkolenia się w karate, żeby mieć teraz seksowną figurę.
- Prze- prze- przestań! – mówiłam podczas napadu śmiechu.
- Nie przestanę dopóki moja księżniczka nie przestanie płakać przez tego idiotę.
*** Oczami Leona***
Znowu usłyszałem jej piękny śmiech. Odwróciłem się i zobaczyłem jak Styles ją gila. Po chwili jednak przestał. Patrzyli sobie w oczy i nagle on ją…
- No nie… - wyszeptałem, a łzy napłynęły mi do oczu.
- Leon? Wszystko ok? – zapytała Elanor.
- Tak… wszystko jest ok.
- Trzymaj się planu. – szepnęła mi na ucho muskając przy tym ustami jego płatek.
*** Oczami Harrego***
- No przestań! – błagała mnie nadal.
- A przestaniesz przez niego płakać?
- Obiecuję. – przestałem i postawiłem ją na ziemi tak, żebym mógł spojrzeć ja jej roześmianą twarz. Nagle podniosła na mnie wzrok. Nasze oczy spotkały siebie nawzajem na drodze. Przybliżyłem się do niej i… no właśnie… pocałowałem moją przyjaciółkę.
- Nicole… ja… ja przepraszam… nie powinienem…
- Ja też przepraszam. Zapomnimy o sprawie?
- Tak. – uśmiechnąłem się i puściłem ją – A teraz… kto pierwszy przy stole z żarciem!
***Oczami Nicole***
To co się dzisiaj stało było bardzo dziwne. Już od dwóch minut jestem w domu i tylko o tym myślę. Potrzebuję zimnego prysznica. Poszłam do łazienki. Ściągnęłam ubranie i rozczesałam włosy. Przekręciłam kurek i z prysznica spadł na mnie zimny deszcz. Zmył ze mnie całe zdziwienie. Umyłam włosy i ogoliłam nogi, bo już trochę zarosły od wczoraj. Zakręciłam wodę i wyszłam na posadzkę mojej fioletowo, czerwono białej łazienki. Osuszyłam się ręcznikiem i uczesałam włosy w mój ulubiony styl, czyli: wszystko na bok i spiąć kilkoma wsuwkami. Sięgnęłam po ciuchy…
- Cholera… - wyszeptałam, zazwyczaj staram się nie przeklinać, ale często to jest silniejsze ode mnie.
Owinęłam się ręcznikiem i podreptałam przez korytarz do pokoju. Podeszłam do garderoby i otworzyłam jej wielkie drzwi. Wyciągnęłam moją najlepszą (i najseksowniejszą) czarną bieliznę, ciemno fioletową sukienkę bez ramiączek idealnie opinającą moje wysportowane ciało i czarne, dziurawe legginsy. Położyłam wszystko na łóżko i powoli zaczęłam ściągać z siebie ręcznik.
- Mną się nie przejmuj, pooglądam widoki… - usłyszałam znajomą mi chrypkę, szybko zasłoniłam ręcznikiem to co odkryłam.
- Harry! Co ty tu robisz?!
- Czekałem na dole ale nudno było.
- To idź się czegoś napić. Ja zaraz będę gotowa i możemy iść.
- No dobra. – wyszedł z mojego pokoju. Założyłam bieliznę, wślizgnęłam się w legginsy i ubrałam sukienkę. Wygładziłam ciemno fioletowy materiał opinający moje ciało. Poszłam się umalować, na fioletowo oczywiście. Założyłam czarne szpilki na obcasie 18 cm, wzięłam kopertówkę, do której spakowałam klucze od domu, portfel i mojego iPhona oraz słuchawki (nie wiem po co, ale bez nich nigdzie się nie ruszam). Ostatni raz poprawiłam włosy, wzięłam czarną kurteczkę i wyszłam z pokoju. Gdy zeszłam po schodach loczek już na mnie czekał.
-Wow… wyglądasz gorąco… - powiedział na co ja zaczerwieniłam się
- Dziękuję? – bardziej zabrzmiało to jak pytanie, a nie stwierdzenie – Idziemy?
- Tak. – wziął mnie za rękę i wyciągnął z domu. Wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy w stronę clubu – Spodoba ci się tam. Wszyscy już na nas czekają.
Zerknęłam na niego teraz zauważyłam, że jest w czarnych, dziurawych spodniach, białych butach i białej koszulce, która świetnie opinała jego muskularne ciało.
- Na co się tak patrzysz?
- Na ciebie. Wyglądasz niesamowicie.
- Nie tak jak ty.
- Trudno jest mi sobie wyobrazić cię w tych ciuchach. – pokazałam na mój ubiór
- Już łatwiej jest wyobrazić sobie ciebie w moich. – zaśmiał się, a mi przypomniało się wydarzenie sprzed pięciu lat – Czy tobie też to się przypomina? – zapytał
- Niestety…
- Dobrze, że to nie zniszczyło naszych kontaktów.
- Właściwie to zniszczyło… nie odzywaliśmy się do siebie przez pięć lat.
- Ale teraz potrafimy się dogadać… jesteśmy. To tu.
Zaparkował i weszliśmy do clubu. Poprowadził mnie na balkon gdzie czekali już: Zayn i Perrie, Liam i Sophia, Louis i Elanor, Niall, Margharet, Victoria, Cleo, Nathan i Leon. Temu ostatniemu opadła szczena gdy mnie zobaczył, Louis nie mógł się wysłowić tak jak reszta, no ale on jedyny próbował.
- Ktoś chce drinka? – Zapytałam – Oprócz ciebie Harry. Ty masz mnie po imprezie odwieźć do domu.

Story of my live. Początek wszystkiego


Mam na imię Nicole i pochodzę z Polski, jednak nie jestem Polką w 100 %, bo moi rodzice to Londyjczyk i Szczecinianka. Nie jestem typem imprezowicza, ale lubię się czasem zabawić. Jakiś czas temu przyjaciółki namówiły mnie do wzięcia udziału w X Factor tak samo jak to zrobili nasi idole, Louis, Liam, Harry, Niall i Zayn.
No cóż najpierw mi się udało ale pojem to już nie za bardzo… po jakiejś godzinie poproszono wszystkich tych, których przegrali. Gdy tak staliśmy w pustej sali przyszedł do nas Simon Colwell.
- Posłuchajcie. Zebrałem was tu wszystkich, bo chcę kilkoro z was złączyć w zespół… tak, podobnie jak One Direction… - wszyscy patrzyliśmy na niego z nadzieją, że wybierze nas – Leon Tomson, Cleo Meridion, Nathan Stone… - wychodzili przed szereg – Victoria Simons, Margharet Simons i Nicole Enigma.
No… mniej więcej tak to było… teraz wszyscy jesteśmy pod namiotami, żeby się lepiej poznać… ciekawe co z tego wyniknie…
- Nie martwię się tym… - powiedziałam do słuchawki
„Nico, wiem, że się tym martwisz”
- Dani, nie martwi mnie to nic a nic… muszę kończyć… idziemy pływać…
„ Oki to pa… kc”
- Ja cb też. Pa. – rozłączyłam się z przyjaciółką i odłożyłam telefon w momencie gdy Leon wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do zimnego jeziora – Oszalałeś?! – wrzasnęłam – Nienawidzę cię! – zaśmiałam się
- To znaczy, że ze mną zrywasz? – zapytał smutny… nie mówiłam? On jest nieziemsko przystojny i podoba mi się z wzajemnością… jesteśmy razem od tygodnia, bo mniej więcej tyle istnieje First Move.
- Zobaczę… a teraz postaw mnie… - wrzucił mnie do wody – ale na plażę! – powiedziałam wynurzając się z wody i zaczęłam go ochlapywać.
- Ej! Teraz oberwiesz! – zaczęliśmy pływać w te i z powrotem, później dołączyła do nas reszta.
***Jakiś czas później***
- A tę edycję programu X Factor wygrywa… - dech zamarł mi w piersi, no… nie tylko mnie… ja, Leo, Cleo, Nat, Mar i Vi staliśmy obok Simona i czekaliśmy – zespół First Move! – stanęłam jak wryta i patrzyłam w jeden punkt. Wszyscy skakali wokoło mnie. Po chwili Leon podniósł mnie i mocno przytulił. Wszyscy przytuliliśmy Simona.
*** Miesiąc później***
- Idziemy? – zapytała Pezz
- A jesteście gotowe? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Tak.
- No to idziemy.
Wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się w stronę parku, gdzie chłopaki chcieli abyśmy przyszły… (chłopaki tzn. Leon, Nathan, Liam, Louis, Harry, Niall i Zayn [poznaliśmy się dzięki Hazzie… nie mogłam w to uwierzyć, że jeszcze mnie pamięta. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi przez okres kiedy moim rodzicom jeszcze nie śpieszno było do Polski] )
Wiem po co miałyśmy tam iść… to znaczy są dwie opcje… albo Leon przy wszystkich chce mnie przeprosić za to, że mnie zdradził… albo chcą mi zrobić niespodziankę imieninową…
Doszłyśmy do części parku, która była ładnie ozdobiona.
- Niespodzianka! – wyskoczyli z kryjówek.
-Wow… - zaśmiałam się…
- No ej… miałaś jej nic nie mówić! – powiedział Zayn do Perrie
-Spokojnie… domyśliłam się. – posłałam w jego stronę uśmiech
- To w takim razie wszystkiego najlepszego, stara.- zaśmiał się Loczek
- Ej no! To nie urodziny, żebyś mnie tak nazywał! Foch! – odwróciłam się do niego plecami.
- Oj nie fochaj się na mnie. – podszedł do mnie od tyłu i złapał mnie w pasie po czym zaczął mnie gilgać. Wszyscy się śmialiśmy.  – To co już nie masz na mnie focha?
- Zastanowię się. – powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. Zauważyłam minę Leona, nie był szczęśliwy. Zapytacie co to było? Ten pocałunek? No cóż ja i Harry byliśmy w dzieciństwie blisko i tak nam zostało. Mówiąc w dzieciństwie miałam na myśli to gdy on miał 14 lat a ja 15.
Wracaliśmy do domu po imprezie szkolnej. Hazz miał u mnie nocować bo nasi rodzice pojechali sobie na ich imprezę. Nie wiem co się z nami stało ale jakimś cudem wylądowaliśmy w łóżku. Następnego dnia rodzice na nasze szczęście się o tym nie dowiedzieli. To był nasz taki mały sekret, do którego woli nie wracać, bo dziwnie się wtedy czuje w moim towarzystwie. Zresztą ja mam tak samo. No weźcie, czy nie byłoby wam dziwnie wspominać taką historię z osobą, z którą to się stało?
- Uuuuuuuuuu… A to co było? – zaśmiał się Liam
- Co jesteśmy przyjaciółmi.
- Tak jasne. – zaśmiał się Niall
- Te, nie bądź taki do przodu bo ci z tyłu zabraknie. – wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Praktycznie całą imprezę spędziłam w obecności Loczka, co  chyba nie podobało się Leonowi
-Leon to idiota. – zabrzmiał za mną znajomy głos. Ta chrypka sygnalizowała Loczka
- Ale to mój przyjaciel. – łzy napłynęły mi do oczu.
- Nie płacz przez niego. – odwrócił mnie w swoją stronę i mocno przytulił. Odwzajemniłam jego uścisk. Chociaż jestem od niego starsza to jestem niższa o kilka milimetrów. – No już. – pogładził mnei po włosach – Wiesz, że cię kocham? – zaśmiał się
- Tak wiem. Ja cb też. – nie myślcie o tym za dużo… to nie taki prawdziwe kocham cię, ja ciebie też, buzi buzi, cmok cmok… to było przyjacielskie kocham cię.
- No to nie płacz. – palcem uniósł mój podbródek tak, żebym na niego spojrzała, jednak ja źle ustawiłam moje paczałki i spojrzeliśmy sobie w oczy… Szczerze? Dziwnie się poczułam, tak samo jak pięć lat temu przed tym co się stało… te jego piękne, kocio zielone, tęczówki mnie zahipnotyzowały – Wiesz, że coraz bardziej twoje oczy są podobne do moich? – zaśmiał się. Miał rację, też mam zielone oczy, ale nie takie jak on. Uśmiechnęłam się – O! i dołeczki wciąż masz. – taaaa byłam może takim małym odzwierciedleniem Harrego. Zielone oczy, dołeczki, kręcone włosy koloru brąz ( co prawda jaśniejsze od Harrego) i tak mniej więcej tak samo umięśnione ciało.
- No a co miało się z nimi stać? – w jednym nie byliśmy podobni, w tym, że ja nie jestem tak zboczona jak on i w tym, że nie mam chrypki, ale to chyba dobrze…

piątek, 27 grudnia 2013

Story of my live. Wstęp


Ludzie… No właśnie…
Czy my nie za dużo mówimy?
Czemu nie kierujemy się sercem?
Wiele razy na swej drodze spotkałam człowieka, który bał się coś powiedzieć, ale i tak to robił…
Mową ranimy siebie i innych… więc czy warto jest posługiwać się słowami?
Może lepiej gestem?
Też dobry pomysł…
Lecz… wyobraźmy sobie sytuację gdzie gest nie daje nam nic do zrozumienia…
Potrzebujemy mowy…
Ale lepiej dobierajmy słowa ostrożnie i nie rzucajmy ich na wiatr…
Najpierw to przemyślmy, a potem powiedzmy…