-Nooooo… mogły ci zniknąć tak samo jak zniknął ci brzuszek.
– zaczął mnie znowu gilgać… tak byłam gruba wtedy, ale wystarczyło mi pół roku
biegania, rok chodzenia na siłownię i rok szkolenia się w karate, żeby mieć
teraz seksowną figurę.
- Prze- prze- przestań! – mówiłam podczas napadu śmiechu.
- Nie przestanę dopóki moja księżniczka nie przestanie
płakać przez tego idiotę.
*** Oczami Leona***
Znowu usłyszałem jej piękny
śmiech. Odwróciłem się i zobaczyłem jak Styles ją gila. Po chwili jednak
przestał. Patrzyli sobie w oczy i nagle on ją…
- No nie… - wyszeptałem, a łzy
napłynęły mi do oczu.
- Leon? Wszystko ok? – zapytała
Elanor.
- Tak… wszystko jest ok.
- Trzymaj się planu. – szepnęła
mi na ucho muskając przy tym ustami jego płatek.
*** Oczami Harrego***
- No przestań! – błagała mnie nadal.
- A przestaniesz przez niego płakać?
- Obiecuję. – przestałem i postawiłem ją na ziemi tak, żebym
mógł spojrzeć ja jej roześmianą twarz. Nagle podniosła na mnie wzrok. Nasze
oczy spotkały siebie nawzajem na drodze. Przybliżyłem się do niej i… no
właśnie… pocałowałem moją przyjaciółkę.
- Nicole… ja… ja przepraszam… nie powinienem…
- Ja też przepraszam. Zapomnimy o sprawie?
- Tak. – uśmiechnąłem się i puściłem ją – A teraz… kto
pierwszy przy stole z żarciem!
***Oczami Nicole***
To co się dzisiaj stało było bardzo dziwne. Już od dwóch
minut jestem w domu i tylko o tym myślę. Potrzebuję zimnego prysznica. Poszłam
do łazienki. Ściągnęłam ubranie i rozczesałam włosy. Przekręciłam kurek i z
prysznica spadł na mnie zimny deszcz. Zmył ze mnie całe zdziwienie. Umyłam
włosy i ogoliłam nogi, bo już trochę zarosły od wczoraj. Zakręciłam wodę i
wyszłam na posadzkę mojej fioletowo, czerwono białej łazienki. Osuszyłam się
ręcznikiem i uczesałam włosy w mój ulubiony styl, czyli: wszystko na bok i
spiąć kilkoma wsuwkami. Sięgnęłam po ciuchy…
- Cholera… - wyszeptałam, zazwyczaj staram się nie
przeklinać, ale często to jest silniejsze ode mnie.
Owinęłam się ręcznikiem i podreptałam przez korytarz do
pokoju. Podeszłam do garderoby i otworzyłam jej wielkie drzwi. Wyciągnęłam moją
najlepszą (i najseksowniejszą) czarną bieliznę, ciemno fioletową sukienkę bez
ramiączek idealnie opinającą moje wysportowane ciało i czarne, dziurawe
legginsy. Położyłam wszystko na łóżko i powoli zaczęłam ściągać z siebie
ręcznik.
- Mną się nie przejmuj, pooglądam widoki… - usłyszałam
znajomą mi chrypkę, szybko zasłoniłam ręcznikiem to co odkryłam.
- Harry! Co ty tu robisz?!
- Czekałem na dole ale nudno było.
- To idź się czegoś napić. Ja zaraz będę gotowa i możemy iść.
- No dobra. – wyszedł z mojego pokoju. Założyłam bieliznę,
wślizgnęłam się w legginsy i ubrałam sukienkę. Wygładziłam ciemno fioletowy
materiał opinający moje ciało. Poszłam się umalować, na fioletowo oczywiście.
Założyłam czarne szpilki na obcasie 18 cm, wzięłam kopertówkę, do której
spakowałam klucze od domu, portfel i mojego iPhona oraz słuchawki (nie wiem po
co, ale bez nich nigdzie się nie ruszam). Ostatni raz poprawiłam włosy, wzięłam
czarną kurteczkę i wyszłam z pokoju. Gdy zeszłam po schodach loczek już na mnie
czekał.
-Wow… wyglądasz gorąco… - powiedział na co ja zaczerwieniłam
się
- Dziękuję? – bardziej zabrzmiało to jak pytanie, a nie
stwierdzenie – Idziemy?
- Tak. – wziął mnie za rękę i wyciągnął z domu. Wsiedliśmy
do jego samochodu i pojechaliśmy w stronę clubu – Spodoba ci się tam. Wszyscy już
na nas czekają.
Zerknęłam na niego teraz zauważyłam, że jest w czarnych,
dziurawych spodniach, białych butach i białej koszulce, która świetnie opinała
jego muskularne ciało.
- Na co się tak patrzysz?
- Na ciebie. Wyglądasz niesamowicie.
- Nie tak jak ty.
- Trudno jest mi sobie wyobrazić cię w tych ciuchach. –
pokazałam na mój ubiór
- Już łatwiej jest wyobrazić sobie ciebie w moich. – zaśmiał
się, a mi przypomniało się wydarzenie sprzed pięciu lat – Czy tobie też to się
przypomina? – zapytał
- Niestety…
- Dobrze, że to nie zniszczyło naszych kontaktów.
- Właściwie to zniszczyło… nie odzywaliśmy się do siebie
przez pięć lat.
- Ale teraz potrafimy się dogadać… jesteśmy. To tu.
Zaparkował i weszliśmy do clubu. Poprowadził mnie na balkon
gdzie czekali już: Zayn i Perrie, Liam i Sophia, Louis i Elanor, Niall,
Margharet, Victoria, Cleo, Nathan i Leon. Temu ostatniemu opadła szczena gdy
mnie zobaczył, Louis nie mógł się wysłowić tak jak reszta, no ale on jedyny
próbował.
- Ktoś chce drinka? – Zapytałam – Oprócz ciebie Harry. Ty
masz mnie po imprezie odwieźć do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz